Zgodnie z obietnicą przekażę kilka informacji, głównie ciekawostek o Etiopii. Chciałem podkreślić, że w tym kraju był mój tata, nie ja, więc przekaz jest niejako z drugiej ręki. Opiszę wszystko jak najwierniej, tak jak on opowiadał.
W Etiopii był w styczniu/lutym tego roku.
1. Dzieci
Zacznę od nich, bo pierwotny wykop był o dzieciach i rzeczach dla nich najcenniejszych.
Dla niektórych najcenniejsza jest komórka (ile radości sprawia mu pochwalenie się tym złotym telefonem!)

Dla innych jest to rower. Albo raczej marzenia o posiadaniu roweru.


W sumie dość przygnębiający obrazek, ale pokazuje, że siła marzeń, i wyobraźni, jest ogromna.
Dzieci są wszędzie w niesamowitych ilościach. Gdy tylko zatrzymujesz się na siku, albo w jakimś wyjątkowo ładnym miejscu, żeby zrobić zdjęcia, gdzieś na środku drogi między dwoma miastami, w kilka minut pojawią się dzieci. Z ciekawości, z możliwości wydębienia czegoś od białych, jakiś prezentów albo pieniędzy.
Ogólnie Etiopia jest bardzo biedna. Jak przyjeżdża tam Europejczyk, choćby z niezbyt zamożnej Polski, to bieda aż szczypie w oczy. Wielu ludzi ma tylko to co ma na sobie, i nosi to, aż nie zniknie całkiem - czasem nawet jest to 20-30% dawnego t-shirta.





A tu szkoła:

Oczywiście na pierwszym planie, delikatna sugestia - "patrz, mam długopis" co prawda nie mam zeszytu, ale kto by się przejmował ;)
Swoją drogą, podobno te dzieciaki się dość chętnie uczą, np: angielskiego. Pamiętacie to: http://www.wykop.pl/link/625819/maly-alex-opowiada-commando/ ? Te dzieciaki świetnie gadają i łatwo się tam porozumieć.
A długopisy to jeden z popularniejszych giftów, jakie należy ze sobą zabierać - dzieciaki dadzą się oskubać za długopis, flamaster, kredkę itp.
2. Drogi i podróże
Drogi budują Chińczycy, więc pojawia się powoli trochę asfaltowych. Jednak poza głównymi traktami komunikacyjnymi są to cały czas szutrówki, często bardzo słabo przystosowane do transportu samochodowego. Czasem przejazd 200km trwa 6 godzin.
Wzdłuż wszystkich dróg idą ludzie. Etiopczyków przeważnie nie stać na samochody, ani nawet na wielbłądy, czy inne konie (o tym zaraz), więc jeśli coś chcesz załatwić to po prostu idziesz.

Jeśli chcesz dotrzeć do innego miasta, to idziesz:

Jeśli musisz przynieść kilkunastokilogramowy wiecheć chrustu, to po prostu po niego idziesz:

3. Woda i butelki
U nas jest tak, że Cola w restauracji kosztuje więcej niż w sklepie. U nich jest na odrwrót. Butelka Coli w sklepie kosztuje równowartość ok. 8zł, a taka sama pojemność w knajpie - 4zł. Dlaczego? Ze względu na butelkę :)
Puste butelki plastikowe to niemal skarb. Jak chcesz komuś dać dobry i wartościowy prezent, daj mu pustą butelkę, będzie naprawdę wdzięczny.
Butelki są zresztą normalnie na sprzedaż:

Największy* targ Afryki - Markato - to pewnie w połowie handel plastikowymi butelkami ;)
(* Markato jest największym targiem Afryki wg Etiopczyków, ale jak mój tata sam przyznał, to któryś z kolei "największy targ Afryki" który spotyka :P Zdjęć niestaty nie ma)
Na co dzień, do transportu wody służą większe, plastikowe, zawsze żółte baniaki. Tutaj oczekiwanie na dostawę wody:


Oczywiście napełniony baniak bierzesz na plecy i zanosisz do domu :)
Sklep baniakami, garnkami i innymi pojemnikami (stare puszki):

A tu bardziej tradycyjny pojemnik na wodę, zanim pojawiły się te plastikowe:

4. Różne inne ciekawostki
Etiopia znajduje się bardzo blisko równika, w związku z tym anteny satelitarne, zwrócone są praktycznie pionowo w górę - niezła zaskoczka w pierwszym momencie ;)

Daniem narodowym Etiopii jest yndżera, czyli rodzaj dużego naleśnika, na którym nakłada się różne sosy (przeważnie ostre, ale są też inne), i zjada odrywając kawałek naleśnika i maczając w sosie


A tak robi się mąkę na yndżerę

Jedną z ulubionych rozrywek są piłkarzyki, grają wszyscy, bez przerwy i stoły są w wielu, nawet niedużych wioskach


zapraszali mojego tatę, ale grzecznie odmówił - "co się będę błaźnił?" - potem dodał ;)
Na czas niektórych wypadów dłuższych gdzieś dalej od cywilizacji, w góry itp. warto wynająć ochroniarzy, zwykle wyposażonych w kałasze lub inne podobne akcesoria. Głównie aby odstraszać dzikie zwierzęta, ale też co bardziej natrętnych tubylców:

Ochroniarze chętnie pozują do zdjęć:

cóż, akurat nie wszyscy byli uzbrojeni, ale ten na dole nie stracił rezonu - jak widać poczucie humoru absolutnie nie jest obce Etiopczykom :)
Lubicie kawę? W reklamach zawsze zachwalają świeżo paloną. Niestety mało to ma wspólnego z rzeczywistością. W Etiopii kawa rośnie, więc można napić się na prawdę świeżej. Świeżo zebranej, świeżo palonej na miejscu i od razu zaparzanej. Podobno smak i aromat nie ma porównania do niczego dostępnego w Europie. Poniżej moment palenia świeżych ziaren kawy

Pisałem wcześniej o wielbłądach. Któregoś dnia natknęli się na karawanę wielbłądów. Oczywiście aparaty w ruch, ale poganiacze zaczęli krzyczeć, żeby nie robić zdjęć, i ogólnie byli nie zadowoleni. Zwykle jak ktoś zabraniał się focić, pomagał jakiś datek typu kilkadziesiąt birr (kilka złotych, ale dla nich przyzwoity pieniądz. Birr to waluta Etiopii). Jednak poganiacze na tę ofertę nie przystali, i w ogóle dziwnie się patrzyli. Później okazało się, że jeden wielbłąd kosztuje 50000-70000 birr. Roczna przeciętna pensja to 2000-3000 birr. Innymi słowy, na tych zdjęciach, które udało się cyknąć, macie prawdziwych krezusów


A tak wyglądają wielbłądy w użyciu

Widok z dużej wysokości, bo Etiopia jest krajem bardzo górzystym. Najwyższy szczyt Etiopii ma ponad 4500m, ale większość Etiopii leży na wyżynach, na wysokości ponad 2500m, czyli wyżej niż Rysy. Przez obszar Etiopii przechodzi Wielki Rów Afrykański, dzięki któremu powstały tam dziesiątki bardzo malowniczych, i często bardzo głębokich wąwozów. W czasie wycieczki oglądali dziesiątki takich wąwozów. Niektóre osoby, które były wcześniej w USA, widząc wąwóz zachwycały się - "O rany! Jak Kolorado!". Widząc kolejny "O ten też jak Kolorado", widząc kolejny znów, i znów, a potem już odpuściły, mijając dziesiąty, piętnasty, dwudziesty wąwóz, przy którym Kolorado zaczynał wyglądać jak zwykły parów ;)
Jeszcze z ciekawych zwierzątek, są krowy. Maja konkretne rogi ;)



A tutaj kwiatek, który bardzo nie chce, żeby go zeżreć

W Etiopi główną religią jest Ortodoksyjny Kościół Etiopski - odłam chrześcijaństwa. Zresztą bardzo stary, bo Etiopia była drugim krajem na świecie (po Armenii), który przyjął chrześcijaństwo. Są bardzo religijni, i mają różne niesamowite zabytki z tym związane. Np. Lalibela, gdzie znajduje się 12 kościołów wykutych w skale. Dosłownie - wszystko kolumny, okna, dachy, drzwi, ołtarze, wszystkie gzymsy, ozdoby itp - wszystko jest wykute w litej skale. Nic nie było dobudowywane czy doklejane. Ale wykop jest o ciekawostkach, zatem tych dwóch znudzonych panów trzyma Kebra Nagast, ichnią księgę religijną opisującą czasy króla Salomona i królowej Saby:

Ogólnie jest to wielki zabytek. Księga spisana jest na owczej skórze, i wg lokalsów ma 1100 lat czy coś takiego, co wydaje mi się przesadzone. Niemniej pewnie ma ładnych kilkaset lat. I najzabawniejsze jest to, że nie przejmują się tym faktem. Księga jest cały czas w użyciu sakralnym. Rogi kartek zniknęły przez wieki przekładania ich, za jakiś czas pewnie księga zniknie całkiem, rozpadnie się, to po prostu do tego czasu przygotują sobie nową, i będą z niej korzystać. Nie mają z tym stresu, ani Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków ;)
Btw. Kebra Nagast jest również świętą księgą Rastafarian. Jak wiadomo Rastafarianie wierzą, że Etiopia to Ziemia Obiecana, a cesarz Haile Selassie był wcieleniem Boga (Selassie zanim został cesarzem nazywał się Ras Tafari Makonnen). Generalnie w Etiopii dużo jest Rastafariańskich symboli, ale to raczej dlatego, że to Rastafarianie czerpią z symboliki Etiopskiej. Niemniej poniżej auto dla prawdziwego rasta ;)

Jeszcze o religii, tablica na wejściu do którejś ze świątyń:

Wszyscy zastanawiali się jak będą sprawdzać pierwsze 2 punkty regulaminu ;)
Stare figowce

Nie mam tu zdjęcia, ale te figowce konkretnie się rozrastały - gałęzie rosły na boki, prostopadle do ziemi na odległość około 20m - nie ma tu przesady.
I na koniec:
bezproblemowe podejście do sprzedaży jajek, jakieś nietłukące chyba mają ;)

oraz to co dla każdego wykopowicza najważniejsze - dostęp do sieci:

Kafejki są, ale transfer tragiczny, przez zwykłe telefoniczne modemy.